poniedziałek, 12 września 2011

Kluczowanie chromatyczne cz.2


Tyle teorii. Do dzieła. Mamy tło, mamy kamerę, mamy aktora. Teraz musimy to wszystko oświetlić. Oświetlanie w celu kluczowania składa się z dwóch istotnych kwestii. Po pierwsze oświetlić tło tak aby było oświetlone równomiernie czyli bez mocnych cieni ani przepaleń aby sprawnie się kluczowało. 

W profesjonalnych produkcjach równomierność oświetlenia tła sprawdza się za pomocą światłomierza robią pomiary w kilku punktach tła. Jeśli nie dysponujemy światłomierzem ale nasza kamera ma funkcję Zebra możemy sobie poradzić równie dobrze. Włączamy zebrę i przełączamy kamerę w tryb manualny. Otwieramy przysłonę aż obraz będzie przeeksponowany i pojawią się pasy. Idealnie równo oświetlone tło powinno się „przepalić” całkowicie przy zmianie o jedną przysłonę ale jeśli potrzeba będzie otworzyć o 2-3 wartości przysłony nim cały kadr będzie przeeksponowany to powinno być wystarczająco równo dla typowego oprogramowania. Jeśli jednak różnica między ciemnymi a jasnymi rejonami tła będzie większa niż kilka wartości przysłony należy liczyć się z komplikacjami w postprodukcji.

Na przykładzie tło widzimy nieprzeeksponowane tło przy przysłonie 3.4
Po zmianie przysłony na 2.8 pojawiają się pierwsze paski „zebry”
Otwieramy przysłonę o kolejną wartość i przy 2.4 cały kadr jest przepalony

Po drugie trzeba też oświetlić aktora tak aby pasował do sceny w jakiej go chcemy umieścić. To nieco wyższa szkoła jazdy. Zasadniczo idealna sytuacja wygląda tak, że mamy dwa niezależne zestawy oświetleniowe: jeden oświetla tło a drugi aktora.


Tło najlepiej oświetlać z obu stron rozproszonym światłem i tu zalecane jest użycie softboksów lub lamp fluorescencyjnych typu kino-flo albo też świetlówek kompaktowych i parasolek rozpraszających (więcej o nich w następnym akapicie). Zbyt ostre kierunkowe światło może spowodować wyostrzenie się nierówności tła. Nie należy też stawiać silnych lamp zbyt blisko bowiem im bliżej źródła światła tym dynamiczniej wzrasta  jego natężenie. Oświetlenie tła nie powinno wpływać na oświetlenie aktora czyli w idealnej sytuacji jeśli wyłączymy oświetlenie aktora powinien być on ciemną sylwetką na zielonym tle.

Dla aktora z kolei zazwyczaj potrzebny będzie zestaw trójpunktowego oświetlenia: 
  • światło rysujące
  • światło wypełniające
  • światło kontrowe
To jak je ustawimy zależy od charakteru sceny w którą będziemy wstawiać aktora. Jeśli np. wyświecimy frontalnie „na blachę” niczym do prognozy pogody a potem umieścimy w nocnym pejzażu wtedy oczywiście będzie widać na kilometr, że aktor nie pasuje. I odwrotnie: kontrastowe boczne światło uniemożliwi wkomponowanie aktora w ujęcie pochmurnego dnia.

Oświetlanie aktora należy zawsze rozpocząć od analizy oświetlenia tzw. tylnej płyty czyli ujęcia na które będziemy nakładać wykluczowany obraz. Zwłaszcza jeśli korzystamy z materiału nie nakręconego przez nas. Zwróćmy uwagę czy scena dzieje się w dzień czy w nocy, światło jest ostre czy miękkie, wysoki czy niski klucz, jaka temperatura barowa itp. Krótko mówiąc: musimy dokładnie wiedzieć jaki chcemy uzyskać efekt końcowy.

Na przykładzie widzimy aktora oświetlonego ciepłym, żarowym światłem w niskim kluczu. Nijak nie pasuje on do ujęcia południowym słońcu 

Jeśli wstawimy go w to samo miejsce w nocy oświetlone sztucznym światłem efekt będzie bardziej akceptowalny

***

Nie ma co się oszukiwać: większość amatorów nie dysponuje parkiem oświetleniowym umożliwiającym pełną kontrolę nad światłem. Dysponując jednym czy dwoma ogrodowymi halogenami też można osiągnąć zadowalające (do pewnego stopnia) efekty należy jednak liczyć się z tym, że co zaoszczędzimy na etapie zdjęć to utrudni nam pracę na etapie postprodukcji.

Najprostszy i stosunkowo najtańszy wariant oświetlenia to dwa zestawy lamp złożonych ze świetlówki kompaktowej o mocy 400-600W i białej parasolki rozpraszającej. Tanie chińskie zestawy tego typu można nabyć w całości lub skompletować w sklepach internetowych bądź na Allegro. Dostępne są oprawy w których można zainstalować więcej niż jedną świetlówkę co daje w sumie całkiem sporą moc. Obie lampy oświetlają rozproszonym światłem jednocześnie tło i postać. Takie oświetlenie nie ma co prawda specjalnej dramaturgii ale jest wystarczające np. jeśli tworzymy nie film fabularny lecz np. film instruktażowy, prezentację czy inną produkcję o bardziej telewizyjnym charakterze.

Jeśli mamy różne źródła światła: żarowe i fluorescencyjne możemy spokojnie użyć obu o ile mamy możliwość oświetlenie aktorów i tła oddzielnie. 

Jedna z opcji to robienie zdjęć w plenerze i korzystanie ze światła słonecznego. Najlepsze są dni o równomiernym zachmurzeniu. Co prawda ogranicza to pole manewru ale do pierwszych prób zupełnie wystarczy. 
Starajmy uzyskać jak największe tło aby aktor mógł stać maksymalnie daleko od niego. Dzięki temu unikniemy powstawania cieni na tle albo przynajmniej je zminimalizujemy. Pozwoli to też uniknąć efektu zwanego rozlaniem koloru (ang. color spill). Silne światło odbite od tła zabarwia się na zielono i oświetla częściowo aktora co może spowodować swego rodzaju „nadgryzienie” postaci. Jeśli tło mamy stosunkowo nieduże postarajmy się ograniczyć do bliskich planów.

Najbardziej narażone na straty są włosy. Zwłaszcza jeśli pracujemy w standardowej rozdzielczości (SD) 720 na 576 pikseli różnica jednego piksela w tę czy w tę może zaowocować albo zieloną poświatą wokół włosów albo wspomnianym „nadgryzieniem”. 

Aby ułatwić sobie pracę dobrze jest użyć mocnego oświetlenia kontrowego na włosy i ramiona. Jeśli mamy dostęp do filtrów oświetleniowych to niezbyt gęsty różowy bądź purpurowy (magenta) filtr może nieco zrównoważyć ewentualne rozlanie zieleni. Na ile to możliwe kontrę należy umieścić za aktorem (na godzinie 12-ej) i odpowiednio wysoko aby nie źródło światła nie wchodziło w kadr. Najbezpieczniejsze są osoby o gładkich fryzurach bądź w nakryciu głowy.

Nie ma oczywiście co wpadać w panikę jeśli tło będzie miało zagniecenia, pojawią się cienie a całość będzie niezbyt równo oświetlona. Dostępne oprogramowanie radzi sobie całkiem nieźle nawet z dość kiepskim materiałem niemniej im lepiej przygotujemy materiał zdjęciowy tym łatwiej będzie przebiegać postprodukcja.
Powinienem jeszcze wspomnieć o rozmyciu ruchu. Filmując z czasem otwarcia migawki 1/50 sek obiekty poruszające się w kadrze są rozmyte (im szybciej się ruszają tym większe rozmycie) Utrudnia to w znacznym stopniu kluczowanie ponieważ granica między tłem a obiektem zaciera się. Dla dynamicznych scen proponuję więc użyć nieco szybszej migawki (np 1/250 sek) ruch stanie się nieco bardziej stroboskopowy ale dużo prościej się będzie kluczować. Ponieważ nie ma nic za darmo krótszy czas otwarcia migawki (czyli krótsza ekspozycja) owocuje ciemniejszym obrazem co zmusza z kolei do zastosowania silnego oświetlenia. Nie polecam korzystania z podbicia cyfrowego.

Tak wygląda machnięcie ręką przy czasie otwarcia migawki 1/50 sek (na kadrach pozostawiłem przeplot aby nie było wątpliwości, że ręka jest w ruchu) 

... a tak przy 1/500 sekundy. Krawędzie są ostre i wyraźne.

Dla porównania przy 1/1000 sekundy nie widać już wielkiej różnicy w ostrości krawędzi za to potrzebne są duże ilości światła lub korzystanie z silnego podbicia cyfrowego co z kolei ponosi poziom szumu (chyba, że kręcimy w słoneczny dzień w plenerze)

Nie należy też przesadzać z prędkością migawki ponieważ ruch stanie się nienaturalny.

Perspektywa
Poza oświetleniem na wiarygodność efektu końcowego składa się też dopasowanie perspektywy czyli czy  długość ogniskowej i kątem pod jakim sfilmujemy aktora zgadza się z perspektywą tylnej płyty. Jest to szczególnie istotne jeśli w kadrze znajdować się będą ludzie lub obiekty będące wyraźnym punktem odniesienia dla wielkości i położenia.

Na tym obrazku wstawiona postać ewidentnie góruje o dobry metr nad innymi.

Po przeskalowaniu w dół wygląda to lepiej

Tu z kolei nawet prawidłowy wzrost nie ratuje sytuacji bowiem na pierwszy rzut oka widać, że tło filmowane było z perspektywy ptasiej zaś aktor z perspektywy zbieżnej. Wszystkie trzy kadry z kolei zdradza brak cienia pod stopami.

***

Kilka wskazówek

Błękitne, bezchmurne niebo też może posłużyć jako tło do wykluczowania. Znany jest też przypadek kiedy zdjęcia kręcono na dużym  trawniku.

Jeśli nasze tło jest zbyt małe aby wypełnić kadr ale wystarczające aby pomieścić aktora nie trzeba się przejmować. Praktycznie każdy program z opcją kluczowania oferuje też możliwość stworzenia zgrubnej maski (ang. garbage matte) wycinającej niepotrzebne części kadru.

Jeśli chcemy zminimalizować straty pikseli na krawędziach kluczowanego aktora to jeśli nie wykonuje on zbyt wielu ruchów (np. prezenter pogody) możemy filmować go kamerą obróconą o 90 stopni i w postprodukcji obrócić obraz z powrotem i przeskalować do właściwego rozmiaru po wykluczowaniu.

Jest to jedynie dość pobieżne omówienie zagadnień i pułapek związanych z kluczowaniem chromatycznym. Etap postprodukcji czyli łączenie nagranego materiału w całość za pomocą oprogramowania to materiał na osobny artykuł jako, że w warunkach amatorskich czy półprofesjonalnych trudno osiągnąć jakość materiału pozwalającą na bezproblemowe kluczowanie. W zasadzie nie zdarza się sytuacja, że jednym kliknięciem w stosowny klawisz mamy gotowy efekt. 

Reżyseria w trzech ujęciach - recenzje


Kolejna recenzja z "opóźnionym" zapłonem. Tym razem potrójna.

Czy wyobrażamy sobie film bez reżysera? Raczej nie. Mało kto jednak jest świadom jak złożona jest praca człowieka, na którym spoczywa odpowiedzialność za cały film.  Utarł się stereotyp reżysera jako kaprala pokrzykującego na planie „jeszcze raz i więcej emocji!!!” i choćby dlatego warto dowiedzieć się czym naprawdę zajmuje się reżyser. Prowadzi on film od powstania scenariusza przez dobór ekipy, budowę dekoracji, zdjęcia, montaż. Właściwie musi kierować wszystkim i na wszystkim się znać. Może nie tyle żeby wiedzieć jak działa mechanizm kamery albo jak zbija się dekoracje ale żeby wiedzieć czego chce od ludzi, którzy znają się na takich szczegółach.
  
Na polskim rynku są dostępne obecnie dwa tytuły poświęcone reżyserii filmowej: Steven D. Katz „Reżyseria filmowa ujęcie po ujęciu" (Laterna Magica i Warszawska Szkoła Filmowa) i Tom Kingdon „Sztuka reżyserii filmowej” (Wydawnictwo Wojciech Marzec). Uzupełnia je "Reżyserowanie Aktorów" Judith Weston.

***

Steven D. Katz w książce „Reżyseria filmowa ujęcie po ujęciu" skupił się na wizualnej stronie filmu zbierając w jednym miejscu wszystko to co zwykło nazywać się językiem filmu czyli pewien system kodów wizualnych, dzięki którym widz może odczytać w czasie seansu intencje reżysera.

Znajdziemy tu wszystko co powinien wiedzieć filmowiec: kąty widzenia kamery, wielkości i rodzaje planów i tym podobne składniki filmowej opowieści. Lektura uświadamia jak bardzo złożony jest obraz filmowy. To w jakim planie i pod jakim kątem sfilmujemy dane ujęcie i to z jakim ujęciem je potem skleimy decyduje o sile przekazu.

Autor wyszedł ze słusznego skądinąd założenia, że uczyć należy się od mistrzów stąd poza schematami i rysunkami przygotowanymi specjalnie na użytek tej publikacji sprezentował czytelnikom analizy storyboardów do tak znanych filmów jak „Imperium słońca” Stevena Spielberga, „Absolwenta” Mike Nicholsa czy nigdy nie nakręconych scen z „Łowcy androidów” Ridleya Scotta.

Można by zaryzykować stwierdzenie, że jest to bardzo szczegółowy podręcznik tworzenia storyboardu. Począwszy od podstawowych sposobów szkicowania i przelewania scenariusza w ramki scenopisu po szczegółowe kwestie reżyserskie związane z prowadzeniem opowieści.

Reżyseria filmowa ujęcie po ujęciu
Autor: Steven D. Katz
Wydawnictwo: Laterna Magica
Tłumaczenie: Feliks Pastusiak (cz.I-III), Marcin Szczerbic (cz.IV)
Nadzór merytoryczny: Piotr Łazarkiewicz, Andrzej Ramlau
Liczba stron: 406
Format: B5 (165x235)
ISBN: 83-924929-0-0
Rok wydania: 2007
Cena detaliczna: 53 PLN

 ***

„Sztuka reżyserii filmowej” Toma Kingdona jest z kolei przewodnikiem po zawodzie reżysera. Autor barwnym językiem opisuje poszczególne etapy tworzenia filmu od scenariusza po montaż. Nie szczędzi przy tym wskazówek i anegdot z własnej kariery. Zaczyna oczywiście od scenariusza i procesu powstawania wizji filmu jako dzieła dramaturgicznego i estetycznego. Opisuje jak dobierać aktorów, szukać obiektów zdjęciowych. Pamięta o tak przyziemnych rzeczach jak budżet i jego kontrola. Rodzaje planów, kierunki, ruchy kamery i inne techniczne aspekty związane z produkcją są bogato i przejrzyście wizualizowane.

Szczególnie dużo miejsca Tom Kingdon poświęca pracy z przedstawicielami poszczególnych pionów: operatorem, dźwiękowcem, scenografem, kompozytorem, montażystą itp. no i oczywiście z aktorami. Omawia sposoby inscenizacji i reżyserowania scen, współpracy z aktorem nad tworzeniem a nawet poświęca cały rozdział różnym szkołom aktorskim.

Całość dopełniają wywiady z reżyserami opowiadającymi o swoich początkach w przemyśle filmowym oraz bogaty słowniczek pomagający rozeznać się w wielu terminach, które przyjdzie czytelnikowi poznać.

Z każdego akapitu emanuje erudycja poparta doświadczeniem praktyka co czyni tę książkę niezastąpionym kompendium i przewodnikiem a także wyśmienitą lekturą.

Sztuka reżyserii filmowej
Autor: Tom Kingdon
Wydawnictwo: Wydawnictwo Wojciech Marzec
Tłumaczenie: Katarzyna Karpińska
Konsultacje: Jakub Cuman
Ilość stron: 512
Format: B5 (165x235)
ISBN 83-922604-5-7
ISBN 978-83-922604-5-5
Rok wydania: 2007
Cena detaliczna: 59 PLN

***
Na deser książka o długim tytule "Reżyserowanie aktorów. Tworzenie zapadających w pamięć ról w filmie i telewizji" Judith Weston. Przyznam się, że reżyserowanie aktorów i w ogóle praca z aktorami to coś co nie przychodzi mi łatwo. Mam wrażenie, że większość aktorów ma w sobie coś z kosmity. Może po prostu miałem pecha do konkretnych osób. Szczególnie kiepsko wspominam tzw. młodych ambitnych studentów aktorstwa co jeszcze nie zagrali prawdziwej roli a już są zmanierowani. Sięgnąłem po tę książkę w nadziei na znalezienie paru odpowiedzi a przede wszystkim jak nawiązać kontakt z aktorem. I nie zawiodłem się. Ta książka poświęcona jest w głównej mierze sztuce komunikacji na linii reżyser - aktor. Choć nie podaje precyzyjnego przepisu na sukces (wtedy z czystym sumieniem można byłoby uznać, że mamy do czynienia z hochsztaplerstwem) a znajdziemy w niej ogrom wskazówek, sprawdzonych rozwiązań przydatnych w przeróżnych sytuacjach. Jak pracować z naturszczykami, jak z dziećmi, jak analizować postać i budować rolę, jak odczytywać scenariusz, jak wygrywać mocne punkty i jak radzić sobie ze słabymi.
Całość okraszona anegdotami i cytatami z życia największych aktorów i reżyserów.

Reżyserowanie aktorów. Tworzenie zapadających w pamięć ról w filmie i telewizji.
Autor: Judith Weston
Tłumaczenie: Tomasz Szafrański
Projekt okładki: Renata Mianowska
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 340
Format: B5 (165x235)
ISBN: 978-83-927215-3-6 

Wydanie pierwsze 
Cena detaliczna: 49 PLN 


Która lepsza?
Istnieje w ekonomii pojęcie „dobra komplementarne” i w moim odczuciu te książki taką właśnie rolę spełniają (przynajmniej w obecnej sytuacji na rynku). Jako reżyser stawiający pierwsze kroki zainwestowałbym we wszystkie i nie jest to z mojej strony unik przed opowiedzeniem się po którejś ze stron bo każda z nich podchodzi do tematu reżyserii z innej, równie ważnej strony. Te trzy publikacje nieźle się uzupełniają i łączą w sobie profesjonalizm merytoryczny z przystępnością formy.

  

wtorek, 23 sierpnia 2011

Uczymy się od najlepszych cz.1 - Edukacyjne DVD

Wszyscy do znudzenia powtarzają, że Quentin Tarantino nie skończył szkoły filmowej a języka filmu uczył się oglądając masowo filmy. Prawda to ale ilu znacie takich Quentinów? Jest jeden i już. Co nie znaczy, że oglądając filmy nie można się czegoś nauczyć. Trudno sobie wyobrazić naukę filmowego rzemiosła bez oglądania filmów. Tarantino pracował w wypożyczalni kaset i to było jego źródło wiedzy. W przeciwieństwie do szkół filmowych gdzie analizuje się uznane arcydzieła on napawał się filmami najróżniejszego, często pośledniego sortu. Jak pokazała historia nawet z tego można się czegoś nauczyć.

O tym jak "świadomie" oglądać filmy i wyciągać z nich naukę napiszę następnym razem. Dziś tytułem zachęty mała lista "lektur". Mamy prawdziwe szczęście żyjąc w epoce DVD / Blue-Ray bowiem poza samym filmem dostajemy też przeróżne dodatki: reportaże z planu, wypowiedzi współtwórców, komentarze reżysera (i nie tylko). Niespotykana wcześniej możliwość aby czerpać wiedzę wprost od autorów lub w przypadku starszych filmów, których ekipa opuściła już ten świat: filmoznawców, krytyków...

Są na rynku prawdziwe perełki, majstersztyki edytorskie, które warto mieć nie tylko ze względu na sam film.
Poniższa lista jest rozwinięciem mojego wpisu na forum http://www.kameraakcja.pl. Z czasem będę uzupełniał tę listę. Dobór jest ściśle subiektywny

 ***

"Alien Quadrilogy" reż. Ridley Scott, James Cameron, David Fincher, Jean-Pierre Jeunet (wydanie 9xDVD)

Lektura obowiązkowa. Wydawnictwo wzorcowe i absolutne. Bogactwo dodatków poraża.
Już same komentarze audio w wykonaniu reżyserów, autorów efektów, aktorów to prawdziwa uczta. Do tego dochodzi 5 płyt z filmami dokumentalnymi drobiazgowo omawiającymi każdy etap powstawania filmów.
Scenariusz, reżyseria, efekty specjalne, montaż, muzyka... wszystko omówione. Na podziw zasługuje szczerość ekipy. Żadnego lukrowania rodem z tanich programów "zajrzyjmy za kulisy nowego hitu....". Samo mięso.


"American Beauty" reż. Sam Mendes
 Drugi i ostatni wspólny film Sama Mendesa i autora zdjęć Conrada L. Halla. Film i komentarz to lektura obowiązkowa dla operatorów zwłaszcza. Reżyser wielokrotnie tłumaczy znaczenie elementów dekoracji, uzasadnia wybór takiej a nie innej inscenizacji, palety barw, odniesienia do innych dzieł a przede wszystkim psychologia postaci. 


"Blade Runner" reż. Ridley Scott (wydanie 5xDVD)
Mówiłem, że "Alien Quadrilogy" to wydawnictwo absolutne? Poprawka: nad nim stoi jeszcze pięciopłytowe wydanie "Łowcy Androidów. Dalej nie ma już nic. Po pierwsze znajdziemy tu aż 5 wersji filmu. Oryginalną edycję kinową amerykańską, międzynarodową, pierwszą wersję reżyserską, wersję roboczą oraz "ostateczną"- odrestaurowaną, z poprawionymi cyfrowo błędami itp. Całą płytę zajmuje "Dangerous days" - pełnometrażowy dokument o procesie powstawania filmu... od pomysłu na scenariusz do efektownej klęski kasowej. Do tego przebogaty zestaw komentarzy do wyboru: reżysera, działu artystycznego oraz scenarzystów zaś wersja "workprint" dodatkowo opatrzona komentarzem filmoznawcy Paula F. Salmona. Całość uzupełniają krótsze materiały na temat Phillipa K. Dicka, autora genialnych zdjęć Jordana Cronnenwetha i sporo innych. To trzeba mieć, znać, podziwiać. 
Obowiązkowe dla: scenarzystów, reżyserów, speców od efektów, operatorów...


"Bracie Gdzie Jesteś" reż. Joel Coen
Dokument o cyfrowej korekcji barwnej (to pierwszy film w całości poddany korekcji), porównanie storyboardu z nakręconymi scenami i tradycyjne "za kulisami"  


"Bullitt" reż.Peter Yates (wydanie 2xDVD)
Pierwszy nowoczesny film policyjny i najsłynniejszy pościg samochodowy w dziejach kina rozpracowane w komentarzu reżysera. Do tego filmy dokumentalne: "Bullit: Rzeczywistość Steve'a McQueena",  "Steve McQueen: Prawdziwy twardziel" oraz lektura obowiązkowa dla montażystów, dokument:  "The Cutting Edge: The Magic Of Movie Editing" znany pod polskim tytułem "Magiczne cięcie montażysty".

"Conan Barbarzyńca" reż. John Milius
Komentarz Miliusa i Arnolda w obecnie dostępnej wersji 1xDVD z lektorem to niezła kopalnia informacji dla scenarzystów: rozwój postaci, symbolika, odniesienia... Prawdziwa uczta zaczyna się na drugiej płycie (ja musiałem ściągać 2xDVD z UK) Film dokumentalny wprowadzający w historię i świat Conana oraz jego twórcy. R.E. Howarda i oczywiście making-of. Długi i bogaty w ciekawostki.


"Droga do zatracenia"  reż. Sam Mendes
Świetny making-of i komentarz audio dużo miejsca poświęcający plastyce i zdjęciom Conrada L. Hall. Generalnie: patrz info o "American Beauty" - te same plusy a może nawet jeszcze więcej.


"El Mariachi" i "Desperado" reż. Robert Rodriguez (wydanie podwójne)
Obowiązkowa lektura dla wszystkich niezależnych filmowców. Dużo o montażu, zdjęciach i sztuczkach z gatunku "jak zrobić, żeby film wyglądał na droższy niż był w rzeczywistości". 
Komentarze audio, 10 minutowa szkoła filmowania i filmik "Anatomia strzelaniny" pokazujący jak powstawał "video-storyboard" kręcony ręczną kamerą video. Pomocne przy układaniu choreografii strzelaniny. Inspirujące.


"Francuski Łącznik" reż. Wiliam Friedkin (wydanie 1xDVD)
komentarze audio reżysera oraz aktorów. Niestety nie miałem dwupłytowego wydania ale jednopłytowe jest ciekawe. Dużo reżyserskich informacji.


"King Kong" reż. Peter Jackson (wydanie 2DVD)
sporo postprodukcyjnych smaczków zwłaszcza dla miłośników scenografii i modelarstwa.


"Martwe Zło 2" reż. Sam Raimi
Niski budżet, efekty specjalne, sama radość. Dodatki skromne (jeden film dokumentalny) ale inspirujące.


"Metropolis" reż. Fritz Lang 
znalezione w koszu z DVD za jedyne 19,99zł ! Całkiem ciekawy i długi dokument (trochę o efektach specjalnych) i komentarz specjalisty.


"Ojciec chrzestny" reż. Francis Ford Coppola (wydanie 5xDVD)
Najsłynniejsza gangsterska saga rodzinna doczekała się stosownego swej randze wydania DVD. Na 2 płytach znajdziemy dokumenty o realizacji, analizy krytyczne opisujące wpływ trylogii na popkulturę a na 3 płytach z filmami oczywiście komentarze reżysera.


"Pogromcy Duchów" reż. Ivan Reitman
komentarz reżysera i aktorów, dokument o realizacji, porównania storyboardu... sporo ciekawostek dla miłośników efektów 


"Pojedynek na Szosie" reż. Steven Spielberg
Spielberg opowiada o realizacji - sporo istotnych informacji dla operatorów a i dla montażystów coś się znajdzie (dźwięk!)


"Polowanie na "Czerwony Październik" reż. John McTiernan
Czołowy hollywoodzki remiecha  komentuje nie szczędząc ciekawostek nt. reżyserii i rozwiązań dramaturgicznych. Do tego krótki dokument o realizacji filmu uświadamiający nam w jakim kontekście historycznym powstał. Plus coś o efektach specjalnych: sceny podwodne bez wody, jedne z pierwszych ingerencji cyfrowych w obraz


"Predator"  reż. John McTiernan
komentarz audio reżysera sporo mówi o kulisach produkcji ale najlepszy cymes to komentarz tekstowy z wypowiedziami autorów zdjęć, efektów, scenarzysty i montażysty omawiających rózne estetyczne aspekty. Do tego oczywiście druga płyta wypchana wywiadami, zdjęciami i innymi smakowitymi informacjami.


"RoboCop" reż. Paul Verhoeven
Kolejne wydanie obowiązkowe dla reżyserów. Sporo informacji o budowaniu postaci i świata czyli jak z materiału na film B-klasy zrobić kino akcji o zacięciu społecznym. Filmy dokumentalne a przede wszystkim charyzmatyczny komentarz reżysera.


"Ronin" reż. John Frankenheimer
Komentarz reżysera naprawdę wciągający i zdradzający przeróżne sztuczki realizacyjne, znaczenia oraz dokument "Filming in the fast lane" o realizacji sekwencji pościgów. Sama przyjemność słuchać rzemieślnika tej klasy. Dla reżyserów zwłaszcza pożyteczny.


"Sin City"  reż. Robert Rodriguez (wydanie 3xDVD)
Jak to u Rodrigueza, tym razem z naciskiem na efekty specjalne i plastykę.
Dla głodnych przepis na tacos a także tragiczne wywiady z aktorami robione przez polską ekipę i najbrzydsze menu jakie widziałem.


"Star Wars Trilogy" (4xDVD)
Film dokumentalny pozostawiający lekkie poczucie niedosytu, który zaspokajają komentarze Lucasa, Carrie Fisher reprezentującej aktorów, Bena Burta - mistrza efektów dźwiękowych, Denisa Murena nadzorującego efekty specjalne. Jednak najlepiej wypada nieżyjący już Irwin Kershner komentujący "Imperium...", prawdziwy erudyta. Jego komentarz to wspaniała lekcja reżyserii.


"Taksówkarz" reż. Martin Scorsese
niezły making of: dużo o postaciach i stronie technicznej (szkoda, że nie ma napisów angielskich bo Scorsese strasznie szybko mówi). Do tego kompletny scenariusz do którego można w każdej chwili przełączyć się podczas oglądania filmu i porównać efekt końcowy z tym co powstało na papierze.
Na rynku jest też edycja specjalna z komentarzem audio ale jeszcze jej nie nabyłem.


"Terminator" reż. James Cameron (2xDVD)
Kopalnia wiedzy dla filmowców z ograniczonym budżetem. Co prawda definicja niskiego budżetu jest inna w Polsce a inna w USA a jeszcze inna w świecie niezależnych czy amatorów niemniej warto oglądać i słuchać uważnie. Ten film to arcydzieło partyzanckiego stylu produkcyjnego. Do tego materiały o muzyce i efektach specjalnych.


"Terminator 2" reż. James Cameron (2xDVD)
"T2" to już nieco inna bajka niż "T1" ale nadal świetny film i do tego bogate dodatki pokazujące od kuchni przełomowy moment w dziejach efektów specjalnych.


"Van Helsing" reż. Stephen Sommers
Film może niezbyt mądry (typowe kino rozrywkowe) ale wydanie napradę bogate w dodatki, komentarze. Głównie dla fanów efektów specjalnych i scenografii.


Filmowanie. Podręcznik dla młodych - recenzja

Kolejna mini-recenzja "z opóźnieniem" i kolejna pozycja z coraz obszerniejszego katalogu Wydawnictwa Wojciech Marzec. Sięgnąłem po nią mocno zaciekawiony z racji moich edukatorskich pretensji i mam mocno mieszane uczucia.

Zasadniczo jest dobra pozycja przeprowadzająca czytelnika przez proces tworzenia krótkiego filmu amatorskiego niemniej jest ona bardzo.... amerykańska. Mając od lat kontakt z młodzieżą "bawiącą się w film" mam niejasne przeczucie, że nie wszystkie te fajne rozwiązania dadzą się łatwo przenieść na nasz grunt. Różne drobne różnice w czymś co roboczo nazwę "systemem społecznym". Zakładam, że spora część uwag w tej książce powstała tylko po to aby chronić autorów przed ewentualnymi pozwami sądowymi.
W zasadzie jest to opis pracy jak przy "dorosłej" produkcji tylko w wersji młodzieżowej a z tego co obserwuję jak również pamiętam ze swoich początków to radykalna większość filmowców zaczyna działając praktycznie samodzielnie. Ot, mam kamerę, sam sobie całą ekipą (dźwiękowcem, montażystą, producentem, operatorem, garderobianą) i z kilkoma kolegami co zgodzili się robić za aktorów kręcę film.

Nie żebym był przeciwko poważnemu, quasi-profesjonalnemu podejściu. Jako praktyk, wiem, że planowanie na papierze wszystkiego: od scenariusza po rozpiskę kto, co, gdzie i kiedy jest podstawą i pochwalam propagowanie takiego podejścia. Zastanawia mnie czy ta książka nie jest zbyt "serio" jak na pozycję z założenia młodzieżową. Jest raczej inspiracją. Pokazuje pewien kierunek, w którym warto zmierzać jeśli myślimy poważniejszym związaniu się z filmowaniem choć z drugiej strony może przyprawić początkującego o opadnięcie szczęki na myśl ile osób i sprzętu potrzebuje, żeby zrobić krótki film. Zdecydowanie nie jest to książka dla filmowców którym wystarcza nagrywanie komórką wygłupów na osiedlowym trzepaku i może chcieliby zrobić coś bardziej "profesjonalnego" (w sensie z fabułą czy przesłaniem, w miarę przyzwoitymi zdjęciami etc.)

W książce znajdziemy wskazówki dotyczące każdego etapu produkcji natomiast są one potraktowane dość pobieżnie. Wiem co mówię - prowadzę stronę hobbystycznie i czasem sam też traktuję coś pobieżnie, bardziej jako punkt wyjścia do dalszych tekstów lub do pokazania czytelnikowi kierunku dalszych poszukiwań. Nikt mi nie płaci i robię to w wolnym czasie. Po książce z WWM można by oczekiwać czegoś więcej.


FILMOWANIE. PODRĘCZNIK DLA MŁODYCH

Autor: Troy Lanier, Clay Nichols
Tłumaczenie: Katarzyna Bluszcz
Projekt okładki: Renata Mianowska
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 240
Format: B5 (165x235)
Papier: offset 80g
Okładka: miękka foliowana
ISBN: 978-83-927215-2-9
Wydanie pierwsze

Cena detaliczna 29 PLN

środa, 15 czerwca 2011

Okiem filmowca - recenzja

Wydawnictwo Wojciech Marzec konsekwentnie nadrabia nasze zaległości cywilizacyjne i mimo potknięć w tłumaczeniach czy paru pozycjach o niespecjalnej wartości edukacyjnej, jest niekwestionowanym monopolistą w tej zaniedbanej przez lata niszy jaką są książki o praktycznej stronie produkcji filmów.

Udało mi się wreszcie znaleźć czas i przejrzeć pozycję "Okiem filmowca" autorstwa Gustava Mercado. Szczególnie zachęcił mnie podtytuł "Nauka i łamanie zasad filmowej kompozycji". Po blisko 10 latach spędzonych na forach internetowych wśród początkujących jak i bardziej zaawansowanych filmowców amatorów wielokrotnie spotkałem się ze stanowiskiem (często dość radykalnie głoszonym), że zasady są dla konserwatystów, że wolność, że łamiemy reguły, odrzucamy kino papy itp. Miałoby to sens gdybyśmy mieli faktycznie do czynienia z łamaniem reguł. W rzeczywistości było to nic innego jak tylko dorabianie ideologii do braku umiejętności. Cóż, jak łamać zasady to na dobre tylko warto byłoby znać trochę owe zasady.

Książka "Okiem filmowca" to mój ulubiony sposób nauki - analiza konkretnych ujęć. Niepowtarzalna okazja by wejść w obraz stworzony przez uznanych mistrzów rzemiosła i dowiedzieć się "co poeta miał na myśli". Każdy rozdział to analiza poszczególnych składowych takich jak kompozycja, oświetlenie, użyty obiektyw. Autor też przybliża w przystępny acz całkiem rzetelny sposób podstawowe pojęcia związane ze sztuką obrazu takie jak reguła 180 stopni, kąty widzenia kamery, rodzaje obiektywów itp.

Jest to książka warta polecenia. Solidne kompendium wiedzy na temat kompozycji podanej w atrakcyjny i zrozumiały sposób. Zwłaszcza studenci czy początkujący filmowcy powinni mieć ją na uwadze.

OKIEM FILMOWCA
Nauka i łamanie zasad filmowej kompozycji

Autor: Gustavo Mercado
Tłumaczenie: Rafał Mączyński